Ja – Emez

somewhere out there is a place I belong

Archiwum dla Kwiecień 2010

Promocja Gliwic.

Skomentuj »

Jako że promocja w udziale naszych władz była do tej pory dla tego Dużego miasta porażką, weźmy sami sprawy w swoje ręce.

Bez większych wkładów finansowych można reklamować miasto. Media mają naprawdę silne oddziaływanie na rzeczywistość. Wysyłanie zdjęć do programów informacyjnych czy pogodowych z umieszczonymi na nich ciekawymi miejscami, wydarzeniami z miasta ma sens i to spory. W grudniu 2009 roku całą Polskę obiegł film, na którym młody snowboardzista mknie ciągnięty przez auto po zaśnieżonych ulicach Gliwic. W głównym dziennikach najważniejszych stacji TV w Polsce Gliwice miały swoją reklamę. Nie do końca pozytywny PR. To pokazuje jednak moc mediów. Jest sporo w Gliwicach dobrej energii, młodych ludzi z pomysłami. Warto organizować akcje, które przemkną do świadomości szerszej części społeczeństwa. Nie muszą to być małe miejscowości znad Bałtyku, ale polskie metropolie i okolice naszego miasta, miejscowości, z których ludzie przyjeżdżają tu do pracy, przeprowadzają się.

Wszelkie flashmoby. W Gliwicach dziennie uczy się 20 tysięcy studentów. Ocknijcie się, bo mało słychać o waszych akcjach. Owszem są IGRY, Reanimacje. Ale jak się przyjrzeć, to spora Rzesza bawiących się tam osób, to gimnazjaliści. To też znak czasów. Gliwice nie są też tak do końca miastem studenckim. Wystarczy popatrzeć strumień żaków wylewających się rano z dworca, lunatykujących przez zniszczone centrum do swojej Alma mater. Godzina 15:00 – odjazd! I pusto, a po mieście hula sporo panów w szeleszczących spodniach.

Może jakaś gra we flashu, mamy tyle firm informatycznych. Nikt nie chcę zarobić, pomóc przy okazji miastu i sobie też zrobić reklamę?

Mamy wiele urokliwych miejsc, jakże ciekawie byłoby zobaczyć je w filmie czy serialu. W ten sposób reklamowała się Zielona Góra i Sandomierz albo Kazimierz. Nie pamiętam tego, ale wiem, że ludzie masowo rzucili się do zwiedzania urokliwie pokazanych w TV miejsc.

Pozytywnie wypadł tutaj dokument o Różewiczu. Porównując go do puszczonego w tym samym czasie filmu o Szymborskiej możemy być dumni z tej produkcji. Tam tylko pani Kolenda-Zaleska paliła z panią Wisławą papierosy a po naszych sikornickich polach przechadzał się pan Peszek cytujący.

Written by emez

20/04/2010 at 9:37 AM

Napisane w Uncategorized

Zielone Gliwice Lalala

Skomentuj »

Zastanawiam się głęboko czy miasto interesuję się zieloną energią? Marzą mi się Gliwice na wzór holenderskich miast. Szkoda, że nie mamy w centrum już kanału, na którym w zacumowanych łodziach mogliby mieszkać artyści wszelkiej maści, bądź zwykli poskramiacze mąki z wodą.

Ścieżki rowerowe choć są, to pozostawiają wiele do życzenia. Często nagle zapadają się pod ziemię by potem wyrosnąć na środku chodnika pośród pieszych i zaraz skręcić w ruchliwą drogę. Co do ich nawierzchni, to można sytuację wyjaśnić takim stwierdzeniem: jadę sobie dziurą a tu nagle asfalt.

Marzą mi się pola za sikornikiem, na które zachodzące słońce rzuca długie cienie kilkunastu turbin wiatrowych.

Budynki w mieście coraz bardziej pięknieją. Można polemizować czy często pastelowe kolory dobierane na chybił trafił upiększają miasto, ale jednak coś się dzieje. Może następnym krokiem spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych byłyby dopłaty do paneli słonecznych? Na pewno sprawą powinno zająć się Ministerstwo Środowiska oraz lokalny samorząd. Już teraz są dopłaty do tego typu przedsięwzięć. Z obserwacji wnioskuje, że są one niezbyt wysokie oraz że społeczeństwo nie jest o fakcie poinformowane. Każdemu zależy na płaceniu mniejszych rachunków. Jeśli jeszcze można przyczynić się do ochrony środowiska, dlaczego nie propagować tego typu postaw?

Written by emez

20/04/2010 at 9:37 AM

Napisane w Uncategorized

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.